– Och, Rick. – Westchnęła i wyszła ze stygnącą herbatą na werandę. Pies nie odstępował
pna tancerka przyszła wcześniej, zobaczyłaby ich; gdyby zajrzał tu właściciel knajpy, jej kochanek musiałby zapłacić mu słono za milczenie, a Sugar stałaby się łatwą zdobyczą dla właści-ciela budy. Ten drań Buddy Hughs w zamian za milczenie zażądałby, żeby traktowała go tak samo jak swojego kochanka. Ta myśl zaczęła ją dręczyć. Sugar była dumna z tego, że jest jedną z niewielu „dziewczyn Buddy’ego”, które nie rozłożyły przed nim nóg. Nie chciała tego zmieniać. Jeszcze trochę i położy łapę na części pieniędzy dziadka Benedicta, a wtedy powie Buddy’emu i reszcie tego tałatajstwa, żeby się odwalili. Mimo pulsującej rytmicznie muzyki, usłyszała, jak otwierają się drzwi na zaplecze i jak jej kochanek nadchodzi szybkim krokiem. Rondo kapelusza zasłaniało mu twarz. - Widziałem twój taniec - powiedział, wsadził łapę pod szlafrok i zaczął miętosić jej piersi. Poczuła ostry ból, a jej sutek natychmiast stwardniał. Kochanek był brutalny, ale nie zbyt brutalny. - Tak? - Był tylko dla mnie. - Jesteś pewien? Skąd wiesz? - droczyła się z nim, patrząc na niego. - Potrafisz się ze mną drażnić. - Yhy. - Potrafisz być suką. - Znów ścisnął jej piersi. - Potrafię też zająć się tobą - odcięła się, widząc płomień w jego oczach. Był wysokim, wysportowanym mężczyzną, wystarczająco silnym, by odwrócić ją, przerzucić przez ramię lub wcisnąć na swego grubego fiuta. Zadbane ciało i bystry umysł. - Zobaczmy - powiedział i zdjął z niej szlafrok. Miała na sobie tylko stringi i frędzelki przyczepione do piersi. Obrócił ją, popchnął na toaletkę, rozsunął suwak i natarczywie masując kutasem jej pośladki, wszedł w nią. Wypięła się, chwycił jej piersi, wielkimi mięsistymi dłońmi pociągnął za frędzelki, bardzo podniecony, jakby zbyt długo powstrzymywał pożądanie. Przeszył ją krótkotrwały ból, ale nie przeszkadzało jej to. Bo robiła to z nim. Mógłby nawet dać jej klapsa otwartą dłonią. - O tak, malutka - powiedział, przyciskając ją mocno i jęcząc z rozkoszy. Wygięła się, wiedząc, że lubi, gdy opiera się o niego pupą. - Lubisz to, prawda? - Z jękiem pochylił się do przodu i ugryzł ją w kark. Niezbyt mocno, tyle żeby zaznaczyć, kto tu jest panem. Zaczęła mruczeć jak na zawołanie i zauważyła, że zwiększył tempo. Słyszała rytmiczną muzykę dobiegającą zza przepierzenia, słyszała wrzaski i gwizdy tłumu. Wreszcie, jęcząc i sapiąc, zaczął szczytować, a potem opadł na nią. Zobaczyła w lustrze jego czerwoną, spoconą twarz i przez moment poczuła odrazę.
Tyle, jeśli chodzi o wygodę i przydatność telefonów komórkowych, o to, że zawsze
na całą rodzinę.
I wiedział, że pozna prawdę.
Bentz opadł na siedzenie i zastanawiał się, czy Yolanda mówi prawdę. Wątpił w to.
– Przesadzasz.
Zwrócił samochód i zataszczył bagaż do terminalu, by kupić bilet. Wszędzie kłębiły się
zrobić, to uczestniczyć w dochodzeniu i odszukać człowieka, który najwyraźniej chce się na
Tally nerwowo oblizała usta i uciekła wzrokiem w drugą stronę. Nie chciała mówić dalej,
trzyma z Bentzem. Bledsoe miał rację – ten facet to chodząca bomba zegarowa.
Umrze! Tu, pod własnymi drzwiami!
Serce jej waliło, była spocona, leżała w pogniecionej pościeli. Boże drogi, to sen, to tylko
Od razu jadę do domu. Ściągam dres, wrzucam go do kosza z brudną bielizną, wchodzę
185
– Cholera! – Gniewnie spoglądała na niego z drabiny, mierzyła go spojrzeniem ciemnych
- Przepraszam, że tak tu zimno, ale ogrzewanie
Kate, tak jak wszyscy, myślała, że kłamie. Nie rozumiała tylko, po
zauważył, że jest sklejona przezroczystą taśmą.
Nie podnosiła słuchawki, chociaż telefon dzwonił dosyć często.
lot - zakończył Jack krótką rozmowę.
myśląc, odwróciła się, zbiegła po schodach, wypadła na dwór przez
– Oto moja córka – rzekła. – Ma na imię Julianna.
sobie spotkanie z Lukiem. Czy ona rzeczywiście kochała Richarda?
Theo przyglądał się dziewczynie, usiłując swym analitycznym
świata mężczyzn, ale właśnie dlatego uwielbiały go kobiety.
Opadł na kolana, nie przerywając pocałunku. Rozsunął poły
kiedy rodzice są nieobecni, ale nie miała pojęcia, jak
Zesztywniał. Został złapany w pułapkę we własnym domu.
Żadnych wiadomości z domu. Nie mógł w to uwierzyć.
jak propozycję przyjaźni, złożoną jej przez Cecile
– Jesteś pewny, że to ta sama dziewczyna?